Kategorie
Dla nauczycieli Dla rodziców

Na czym polega terapia psychodynamiczna cz. 1 – przeniesienie

Często spotykam się z pewną niewiedzą dotyczącą psychoterapii psychodynamicznej. Bardzo często zdarza się, że pacjent uczestniczący w takiej formie pomocy psychologicznej sam nie wie, na czym ta psychoterapia polega. Z tego względu postaram się po krótce wyjaśnić na czym polega terapia psychodynamiczna i jaka w niej jest rola terapeuty, a jaka jest rola pacjenta.

Na różnych forach psychologicznych albo w rozmowie z osobami uczestniczącym w psychoterapii psychoanalitycznej i jej podobnymi ujęciami, można spotkać się z opisem, iż psychoterapia ta po prostu polega na mówieniu: pacjent mówi, a terapeuta przez większość czasu milczy i czasami do czegoś się odnosi. Gdyby spojrzeć z zewnątrz na taką sesję terapeutyczną, można odnieść wrażenie, że tylko o to chodzi. Taki pogląd jednak jest conajmniej powierzchowny.

Terapia psychodynamiczna – analiza przeniesienia

Każda osoba w procesie wychowania i społecznego uczenia się, nabyła pewien wzorzec funkcjonowania poznawczego i emocjonalnego. Oczywiście pierwszymi osobami, od których nauczyliśmy się swojego wzorca relacji, są najczęściej rodzice. W procesie wychowania generalnie uczymy się dwóch najistotniejszych informacji: o świecie zewnętrznym oraz o nas samych. Terapia psychodynamiczna nazywa obraz świata zewnętrznego relacją z obiektem. Obraz nas samych, jaki nabyliśmy w procesie wychowania nazywamy self. W oparciu o obraz self i obiektu, każdy człowiek tworzy pewien podstawowy układ relacji pomiędzy self i obiektem.

Terapia psychodynamiczna – diada relacji self i obiektu

Dokładniej mówiąc, terapeuta poznawczy powiedziałby, że każdy posiada pewne skrypty zachowania w relacji ze sobą i innymi. Psychoterapeuta psychodynamiczny powie, że każdy nasz świat interakcji składa się z pojedynczych jednostek komunikacji. Ta jednostka składa się z obrazu self oraz obrazu obiektu, które są połączone ze sobą określonym afektem. Zatem, na przykład, taka jednostka składa się z obrazu self jako odrzuconego, oraz obrazu obiektu jako obojętnie odrzucającego, a łączącym afektem może być wstręt, z powodu którego obiekt odrzuca self. Nasze wyobrażenia siebie i innych opierają się na szeregu takich podstawowych jednostek relacji self i obiektu. Te jednostki nazywamy diadami self i obiektu. Psychoterapia polega na analizie relacji pomiędzy tymi diadami. Podstawą relacją między diadami jest diada obronna oraz diada reprezentująca impuls. Na przykład wyżej opisana diada o jednego z moich pacjentów stanowiła obronę przed pogardą względem innych. Stanowiła więc obronę przed impulsem agresywnym.

Terapia psychodynamiczna – Początki afektów

Jak wiadomo, człowiek jest istotą emocjonalną i posiadającą potrzeby. Każdy z nas posiada podstawowe instynktualne potrzeby, które były zaspokajane od początku naszego życia i w gruncie rzeczy relacja z obiektem opiera się na zaspokojeniu tych potrzeb. Tutaj istotne znaczenie pełnią emocje, które są naturalnym informatorem dotyczącym zaspokojenia lub niezaspokojenia potrzeby instynktualnej. Takimi podstawowymi afektami posługują się już niemowlęta, które w sytuacji głodu płaczą, albo uśmiechają się, gdy są nasycone i doświadczają obecności matki. Podstawowe afekty można podzielić na te związane z niezaspokojeniem potrzeb, czyli afekty negatywne oraz na te związane z zaspokojeniem potrzeb, czyli afekty pozytywne. W procesie rozwoju afekty pozytywne i negatywne rozwijają się i tworzą wachlarz różnych emocji pozytywnych i negatywnych. Razem z różnymi doświadczeniami, z jakimi spotyka się dziecko, wyłania się ogólny obraz obiektu oraz self. To jaki ten obraz jest, wynika z tego, jakich emocji dziecko głównie doświadczało.

Terapia psychodynamiczna – frustracja

Oczywiście pojawienie się negatywnych emocji jest czymś nieuchronnym, ponieważ istnienie potrzeb z góry zakłada, że czasami mogą być one zaspokojone z pewnym opóźnieniem. Tutaj uważa się, że kluczową rolę w rozwoju relacji z obiektem, pełni matka, z którą niemowle początkowo znajduje się w relacji symbiotycznej i dopiero z czasem uczy się, że matka jest odrębnym bytem, który może być chwilami nieobecny, czyli frustrujący. Przy prawidłowym rozwoju emocje pozytywne równoważą emocje negatywne i dziecko uczy się, że kochany obiekt bywa czasem frustrujący, zatem zaczyna łączyć przeciwstawne afekty w jeden obraz.

Problem zaczyna się, gdy dziecko nie jest w stanie poradzić sobie z frustracją w relacji z matką albo z powodu jakiejś własnej nietolerancji frustracji, albo z powodu jakiegoś rzeczywistego zaniedbania. Wtedy niemożność zintegrowania obrazu obiektu w jeden obraz posiadający dobre i złe cechy, prowadzi do pewnych działań obronnych i może to doprowadzić do postrzegania świata w kategoriach złych i dobrych obiektów, które są od siebie rozdzielone. Przewaga takich obrazów obiektów złych, frustrujących lub prześladowczych sprawia, że świat nabiera negatywnych cech, przed którymi dziecko musi się jakoś ochronić.

Terapia psychodynamiczna – rozszczepienie

Taki obraz świata utrudnia dziecku stworzenie własnej indywidualnej osobowości. Wynika to z tego, że dziecko nie mogąc połączyć afektów negatywnych i pozytywnych, odszczepia te negatywne. Tym sposobem dzieli relacje na idealnie dobre i idealnie złe. Nie potrafi dostrzec w bliskiej osobie jej wad, ale zaprzecza im. Natomiast gdy uzna jakąś osobę za złą, nie dostrzega w niej dobra. To uproszczenie pozwala na izolację względem siebie pozytywnych i negatywnych afektów. Dzieje się tak dlatego, że gdyby te afekty zostały połączone w jednej osobie, okazałoby się, że nie ma idealnej osoby. Brak idealnej osoby oznacza, że niemożliwe jest idealne szczęście. U osób niezdolnych do tolerowania frustracji zrodziłoby to świadomą pustkę i depresję. Dzięki idealizacji i rozszczepieniu pozytywnych i negatywnych afektów, możliwa jest wieczna pogoń za idealną relacją. Ta pogoń pozwala na zaprzeczenie depresji związanej ze świadomością, że świat nie jest idealny, oraz co gorsza, że podmiot nie jest idealny.

Terapia psychodynamiczna – opracowanie afektów

Obrona przed ambiwalencją w postrzeganiu innych, chroni przed dostrzeżeniem własnych wad oraz własnych impulsów agresywnych. To właśnie uświadomienie sobie, że świat i każda osoba są stale zanieczyszczone przez agresję i zło, oraz że nieuchronnie sam podmiot posiada wady, oraz wrogie impulsy, tworzą zagrożenie depresji. Dlatego rozwój osobowości staje w miejscu u osób, które w wyniku realnych lub fantazjowanych frustracji, nie potrafiły uzyskać ambiwalencji. Nabycie ambiwalencji pozwala na akceptację ułomności innych i siebie. Wiąże się to ze świadomością własnych impulsów agresywnych.

Świadomość impulsów agresywnych pozwala na ich różnorodne opracowanie. Głównymi sposobami opracowania agresji jest poczucie winy. Poczucie winy, wynikające ze świadomości własnej agresji stwarza zdolności do miłości i wdzięczności, które w gruncie rzeczy według Klein opierają się na poczuciu winy. To wyjaśnia fakt, iż osoby głęboko zaburzone nie są w stanie wchodzić w długotrwałe relacje i nie są zdolne do tworzenia satysfakcjonujących i nie zdominowanych przez agresję relacji intymnych. Te osoby nie są zdolne do poczucia winy.

Terapia psychodynamiczna – rozwój osobowości

Dochodzi zatem do opracowania agresji, które ma miejsce dzięki uświadomieniu sobie własnych impulsów względem niedoskonałego świata. Dochodzi też do zgody na impulsy agresywne ze strony świata. Opracowanie własnej agresji pozwala na stworzenie bardziej wysublimowanego sposobu postrzegania świata, opartego o ambiwalencję, a co za tym idzie, o zdolność do osiągnięcia pełni w kochaniu i nienawidzeniu. Należy jednak pamiętać, że „pełna akceptacja” miłości i nienawiści nie opiera się na ich nieograniczonej ekspresji. Dzięki ambiwalencji, tj., świadomości, że nie ma tak do końca całkowicie złych i całkowicie dobrych obiektów, nigdy nie pojawia się obiekt, którego możnaby w pełni znienawidzieć, ani obiekt, którego można w pełni pokochać. W efekcie osoby zdrowsze psychicznie mają bardziej stonowane afekty miłości i nienawiści, oraz nie tracą nad nimi kontroli. Te stany są u takich osób również bardziej stabilne.

Terapia psychodynamiczna – rola terapeuty

Celem psychoterapii psychodynamicznej jest diagnoza struktury self i obiektu, w oparciu o analizę wyżej wymienionych diad self i obiektu. Dzięki temu możliwa jest korekta przekonań nabytych w procesie rozwoju. Korekta tych przekonań opiera się na rozpoznaniu relacji z obiektem, jakim jest terapeuta oraz na eksploracji obrazu self pacjenta. Terapeuta obserwując wydarzenia, emocje i postawy pacjenta względem niego, uczy się tego jak wygląda jego obraz obiektu i self, co pozwala mu powoli na poszukiwanie tych emocji, które zostały odszczepione i zepchnięte do nieświadomości. Z tego względu terapeuta pozostawia całą inicjatywę pacjentowi obserwując, jak wygląda jego aktywność i jak zachowuje się on w sytuacji zależności od osoby, która występuje w roli kogoś pomagającego, opiekującego się pacjentem.

Rola terapeuty polega na zrozumieniu emocji, które pojawiły się w relacji terapeutycznej, oraz na doprowadzeniu pacjenta to zrozumienia tego, jakie emocje pojawiły się w relacji terapeutycznej i jak odnoszą się one do jego sytuacji z przeszłości. Powtórne przeżycie pewnych frustracji, czy trudnych sytuacji w relacji terapeutycznej oraz zrozumienie tego, przed czym one stanowią obronę, albo czego są powtórzeniem, pozwala pacjentowi na integrację wcześniej odszczepionych emocji, co pozwala na uzyskanie bardziej zintegrowanego obrazu obiektu i self.

Terapia psychodynamiczna – przymus powtarzania

W jaki sposób to się dzieje? Podmiot posiadając pewien obraz relacji z obiektem, nakłada na obiekt pewną jego rolę. Można powiedzieć, że ludzie są tacy jakimi ich widzimy. To przysłowie jednak pomija inną kwestię, którą zauważyła psychoanaliza. Mianowicie, że tworzymy świat relacji w oparciu o nasze przekonania. Nasze fantazje nie tylko wpływają na nasze postrzeganie, ale sami aktywnie, nieświadomie dążymy do realizacji tych fantazji. W ten sposób osoba, która nauczyła się tego, że każda bliska osoba ją jakoś zdradzi i porzuci, będzie się tego spodziewać po każdej bliskiej osobie i nawet jeśli nie będzie to miało miejsca, pacjent w jakiś sposób będzie wybierał takie osoby, albo swoim lękiem, swoją postawą, będzie doprowadzał do tego, że ostatecznie będzie zdradzony i porzucony. Na tym polega przymus powtarzania, że osoba wchodzi w pewien wyuczony wzorzec relacji z obiektem i mimowolnie go powtarza.

Mówi się w psychoanalizie, że pacjent powtarza te trudne sytuacje i relacje w nadziei. W nadziei na to, aby zostało to w końcu przepracowane. W nadziei by pojawiła się osoba, która ich nie porzuci. Albo w nadziei, by podmiot wreszcie przeżył te nieakceptowane emocje towarzyszące doświadczeniu zdrady i porzucenia. Przymus powtarzania również jest przedmiotem analizy w psychoterapii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.